Zaloguj się
Pojechać mocno i się zmęczyć

To proste, ale inspirujące credo przyświecało Adamowi Grabarze podczas pokonywania kolejnych etapów Gwiazdy Południa. A że zajął on bardzo dobre miejsce w klasyfikacji generalnej, warto poczytać więcej o jego wspomnieniach i odczuciach związanych z naszą górska etapówką.

Na kolarskim rynku roi się od górskich etapówek. Co sprawiło, że zdecydowałeś się na start właśnie w Gwieździe Południa?

W zeszłym roku byłem również na Gwieździe Południa, ale jako wsparcie dla kolegi, który pierwszy raz podjął się takiego wyzwania. Powiedziałem sobie wówczas, że za rok przyjeżdżam, ale już jako zawodnik. W wyścigach etapowych startuję regularnie od 2006 roku i chciałem sprawdzić coś innego, tym bardziej że w tej części gór nie maiłem okazji wiele razy startować.

Z jakimi oczekiwaniami wyruszałeś na Gwiazdę Południa? Słyszałeś coś wcześniej o niej, o jej poziomie trudności?

Nie miałem sprecyzowanych celów, miałem pojechać mocno – co zrealizowałem. Wiedziałem co mnie czeka, w zeszłym roku również jeździłem trasami Gwiazdy Południa 2017 i dały mi w kość.

Przyjechałeś pod Babią Górę zrobić dobry wynik czy raczej przeżyć sportową przygodę?

Nie miałem konkretnych celów co do wyniku, chciałem pojechać mocno i się zmęczyć. Zrealizowałem to w 110%, a przy okazji udało się uzyskać dobry wynik.


Wykręciłeś bardzo dobry rezultat – 10. miejsce w generalce i 2. w swojej kategorii wiekowej. Trudno było o taki wynik?

Przed rozpoczęciem rywalizacji w etapówce, a potem patrząc na trasy i profile pomyślałem, że nie będzie tak trudno. Jestem przyzwyczajony do dłuższych dystansów i większej sumy przewyższeń. Bardzo się myliłem, o czym poinformował mnie mój organizm po zakończeniu etapówki – padłem w drodze powrotnej do domu. Po drugim etapie miałem tylko 13 sekund starty do pierwszego zawodnika w mojej kategorii wiekowej, więc oczywistym było, że na ostatnim etapie będę próbował atakować. Oczywiście, podjąłem się takiej próby, ale Przemek Maciejowski okazał się zdecydowanie mocniejszy i przetrzymał moje ataki, a po jakimś czasie rozpoczął rozkręcanie nogi i odjechał.

Jak wyglądała rywalizacja między wami zawodnikami na trasie?

W moim przypadku jadę na ustalonej mocy, co często powoduje, że w początkowej fazie wyścigu zostaję w tyle, a później jadąc równo, odzyskuję pozycję. W etapówkach po pierwszej większej górce peleton się już układa i zazwyczaj każdy wie, gdzie jest jego miejsce. Często jedziemy w samotności, walcząc ze swoimi słabościami.

Co w Gwieździe Południa zaskoczyło Cię najbardziej?

Trasy – ich trudność i stopień nachylenia podjazdów.

Masz spore kolarskie doświadczenie, ukończyłeś wiele maratonów. Jak na ich tle oceniasz Gwiazdę Południa?

W skali od 1 – 5 gdzie 1 – słabo, 5 – super. Daję 4,5. Ta połówka za brak sumy przewyższeń na profilach.

Jak Twój sprzęt zniósł trudy czterodniowej etapówki? Miałeś jakieś kłopoty techniczne czy też rower sprawował się bez zarzutu?

Rower miałem przygotowany perfekcyjnie, nie miałem żadnych problemów technicznych. Po pierwszym etapie zmieniłem tylko opony na agresywniejsze i po drugim etapie założyłem nowe klocki hamulcowe z przodu. Pozostałe elementy działały idealnie.

Na którym etapie jechało Ci się najlepiej? Co o tym przesądziło?

Chyba pierwszy, jechałem totalnie spokojny, realizowałem swoje założenia co do mocy. Nie wiedziałem, że jestem wysoko w stawce. Tego dnia ukończyłem 10 open i 1 w kategorii.

A które fragmenty wydały Ci się najtrudniejsze?

Ostatni etap i podjazd pod Jaworzynę – bardzo się dłużył. Pewnie spowodowało to już zmęczenie. Z zeszłego roku pamiętałem też ostatni zjazd do Zawoi (etap IV), przed startem rozpalał wyobraźnię wielu zawodników, w tym również moją. W tym roku okazał się dla mnie łaskawy, pokonałem go bez problemu – ale warto go zapamiętać.

Udało Ci się uniknąć wywrotek na trasie? Na wielu fragmentach było ślisko, błotniście, nie brakowało kałuży…

O dziwo, miałem dużo szczęścia. Cały wyścig ukończyłem bez wywrotki. Kilka razy musiałem się podeprzeć nogą, ale wszystko pod kontrolą.

Co po tych czterech etapach najmocniej utkwiło Ci w pamięci?

Atmosfera, jaka panuje po etapach – bardzo przyjazna sympatyczna, mam porównanie do innych wyścigów etapowych i tego tam nie ma. I trasy. Już myślę, czy uda mi się tam jeszcze wrócić w tym sezonie, żeby pojeździć samemu.

Planujesz poprawić swój tegoroczny rezultat i powrócić do nas za 12 miesięcy?

Jeszcze się nie zastanawiałem nad przyszłym sezonem, ale myślę, że pojawię się ponownie na Gwieździe Południa w 2019 roku. A co do rezultatu, zawsze dążę do osiągnięcia jak najlepszego wyniku. Jak się ułoży to w 2019 roku, zobaczymy za rok.

Dodam, że mój sukces zawdzięczam nie tylko sobie, stoi za tym kilka osób, którym bardzo chciałbym podziękować za wsparcie, pomoc i wiarę.

2018-07-18 POWRÓT

 

Zapisy na Gwiazdę Południa 2019
Złoto, nie karta!
Wszędzie o Gwieździe Południa!
Umieć walczyć z bólem i zmęczeniem
13.07.2018 - Stryszawa - wieczorek piłkarski
O cookies
Cyklopedia/3w4u.eu
Czy możemy Ci
w czymś pomóc???
Napisz do nas