Zaloguj się
Gwiazda Południa 2018 - finisz

Trzecia edycja Gwiazdy Południa 2018 za nami. Jej blask dalej jednak promienieje, podsycany wciąż żywymi wspomnieniami i emocjami zawodniczek i zawodników. Przez cztery dni pokonywali niełatwy teren pod Babią Górą i rozliczne przeszkody stające im na drodze ku mecie.

Obowiązkową rozgrzewką przed poważnym ściganiem się była indywidualna jazda na czas zorganizowana tradycyjnie w Stryszawie. Pod czujnym okiem sędziego z Polskiego Związku Kolarskiego, kolejni zawodnicy startowali na trasę. Początkowo co minutę, a następnie już co 30 sekund rozpoczynali swoją przygodę z górską etapówką przyszykowaną przez Cezarego Zamanę. Skuteczną zachętą do szybkiej jazdy były granatowe, złowrogie chmury, spiętrzające się nad głowami kolarzy. Jednak kto już wystartował, nie spoglądał na niebo. Wzrok wbity przed siebie i ogień w nogach. Kolejne kilkadziesiąt minut było dla nich niełatwą przeprawą, której poziom trudności rósł z każdym przejechanym metrem. Kumulacja wyzwań następowała na ostatnim odcinku. To tam na kolarzy przyczaiły się bardzo sztywne serpentyny. Dość powiedzieć, że ten podjazd należy do jednego z najbardziej wymagających w całym regionie makowskim. Po posileniu się pod najwyżej położonym w Polsce hotelem, czy Beskidzkim Rajem (od początku będącym partnerem Gwiazdy Południa), zawodnicy wracali do Stryszawy na dekorację zwycięzców.

Wyniki zdobyte podczas czasówki posłużyły do stworzenia sektorów startowych, do których przypisani zostali zawodnicy drugiego dnia. Ten, rozgrywany również w Stryszawie, był pełnokrwistym etapem MTB, prowadzącym na charakterystyczny szczyt Jałowca (1111 m n.p.m.). Po honorowym starcie i przejeździe licznego peletonu przez gminę, wcale nie nastąpiła gonitwa. Zapędy co bardziej dziarskich zawodników utemperował pierwszy, niekończący się podjazd. Jazdę utrudniało wszechobecne i wszędobylskie błoto, potrafiące spowolnić nie mniej skutecznie niż zmęczone mięśnie. Po pokonaniu niekrótkiej trasy i zawitaniu na metę, odzyskaniu sił służyła strażacka grochówka i bogaty wybór domowych ciast serwowany przez Koło Gospodyń Wiejskich. Późnym wieczorem spora część zawodników wraz ze swoimi najbliższymi zameldowali się na ognisku. Nie tylko pieczono tam kiełbaski czy chleb, ale również kosztowano gwiezdnopołudniowe piwo, przygotowane specjalnie na tę okoliczność. Radosny nastrój zapewniła żywo przygrywająca kapela góralska spod Babiej Góry.

W sobotę, trzeciego dnia Gwiazdy Południa, po góralach-muzykantach nie było już śladu. Byli za to górale MTB – zaprawieni w stryszawskich bojach zawodniczki i zawodnicy, ustawiający się w sektorach startowych na Rynku w Makowie Podhalańskim. To z tego uroczego miejsca wyruszono na niemniej urokliwą trasę – pod warunkiem, że ktoś gustuje w błocie, głębokich kałużach i śliskich kamieniach na zjazdach. Trasa ponownie zaczęła się od stromego, sztywnego podjazdu na Koskową Górę, by później szaleńczo krętymi ścieżkami po okolicznych wzgórzach i wioskach doprowadzić kolarzy ponownie do samego centrum Makowa. Tu już czekał bogato zaopatrzony bufet, wystawne stoisko dwóch Kół Gospodyń Wiejskich oraz lokalni grajkowie. Po dekoracji chętni mogli jeszcze zostać na oglądanie meczu o III miejsce podczas mistrzostw świata w piłce nożnej. Cezary Zamana specjalnie na tę okazję zorganizował strefę kibica w pobliskiej restauracji. Późnym popołudniem odbył się jeszcze futbolowy mecz Zamana Group vs. Zawodnicy.

I wreszcie – dzień finałowy w Zawoi. To tam w gęstych lasach ukryty jest potwornie wymagający zjazd z Wełczy. Na jego widok z rowerów zsiadają nawet i najwięksi twardziele, dostrzegając upstrzoną licznymi głazami stromiznę. Na tym etapie nie obyło się też bez wjazdu na Jałowiec, który musiał znaczną część peletonu kosztować niemało sił. To w końcu czwarty dzień jazdy po górskich terenach. Zjeżdżający z trasy kolarze sami mówili, że czują zmęczenie po całej przygodzie i jedyne, o czym marzą to chwila odpoczynku. W Zawoi zenitu sięgnęło nie tylko zmęczenie, ale i emocje. To wtedy rozstrzygnęła się końcowa klasyfikacja: zbierane podczas poprzednich etapów sekundy przewagi właśnie teraz miały zaprocentować. Bez względu na wyniki, pamiątkowe złote medale zostały wręczone wszystkim, którzy zdołali ukończyć górską etapówkę. Wolne chwile wypełniała skocznymi nutami kolejna górska kapela, a tuż przy scenie ze swoim pokaźnym straganem rozłożyło się zawojskie Koło Gospodyń Wiejskich.

Wydarzeniem zamykającym całą Gwiazdę Południa były dekoracje – dla zwycięzców w klasyfikacji generalnej, jak i w poszczególnych kategoriach wiekowych, indywidualnych oraz drużynowych.

Gdy nie został już ani jeden medal do rozdania lub puchar do wręczenia, nadszedł czas na zamknięcie Gwiazdy Południa 2018 i… rozpoczęcie przygotowań nad przyszłoroczną edycją.

Do zobaczenia!

2018-07-17 POWRÓT

 

Zapisy na Gwiazdę Południa 2019
Złoto, nie karta!
Wszędzie o Gwieździe Południa!
Umieć walczyć z bólem i zmęczeniem
13.07.2018 - Stryszawa - wieczorek piłkarski
O cookies
Cyklopedia/3w4u.eu
Czy możemy Ci
w czymś pomóc???
Napisz do nas