Ty brutalu!

Ostatni dzień zmagań okazał się najtrudniejszy. Takiego finałowego bossa pozazdrościłaby każda gra komputerowa czy film o superbohaterach.

W roli superbohaterów wystąpili zawodniczki oraz zawodnicy peletonu Gwiazdy Południa. Ich supermoc leżała w nogach i głowie. Finałowym przeciwnikiem był oczywiście czwarty zbój. Jego siła tkwiła nie tylko w bardzo trudnym, mocno wspinaczkowym profilu. Wspomagany był iście diablakową pogodą. Zawodników na trasie dwa razy dopadł deszcz i rozdzierające stryszawskie niebo błyskawice. Znów trzeba było wspinać się po śliskim błocie i znów przyszło zjeżdżać w rwących potokach.

Nie brakowało wywrotek, otarć, przebitych dętek, awarii rowerów. Jedyne, czego nie dało się zepsuć, uszkodzić złamać – był hart ducha. Wszyscy trafiający na metę na stadionie w Stryszawie byli gorąco witani przez Cezarego Zamanę. Nawet ostatni kolarz, meldujący się w miasteczku po pięciu godzinach, otrzymał standing ovation.

2019-07-15 POWRÓT
Partnerzy