Etap cudów

Na trzecim etapie Gwiazdy Południa działy się niespotykane rzeczy.

Najbardziej przewidywalnym wydarzeniem w sobotę, tj. trzeciego dnia etapówki Gwiazdy Południa, był deszcz. Towarzyszy on peletonowi od pięciu lat, trudno było więc udawać zaskoczenie, gdy nad Maków Podhalański nadciągnęły groźnie wyglądające, ponure chmury.

Ale trudno było przewidzieć to, co dziać się będzie później. Zawodnicy woleli kłaść się na boku niż zjeżdżać ze śliskich zboczy. Nie brakowało więc kontrolowanych upadków, które paradoksalnie przynosiły więcej korzyści niż szkody. Jeden z kolarzy na mecie zameldował się z korbą w dłoni, pedałując ładny kawałek drogi tylko jedną nogą. Inny walczak dotarł na finisz z uszkodzonym nyplem w tylnym kole, który to nypel został zdewastowany przez.... kierownicę jego rywala. Najostrzejszy, najagresywniejszy finisz bark w bark, który nieomal nie skończył się na krawężniku, obserwowaliśmy wśród walczących pań.

A to ledwie garść wieści z trasy w Makowie Podhalańskim, gdzie mocno już zmęczeni zawodnicy zmagali się nie tyle z podjazdami, co z wymagającym downhillem.

2020-07-13 POWRÓT
Partnerzy